Granica
08:56:00
Nie daje mi spokoju temat granicy wolności drugiego człowieka. Granicy wolności dziecka.
Czy robiąc coś dla jego dobra, ale wbrew jego woli - mamy do tego prawo?
Czy ja jako rodzic mogę tak mocno ingerować w wolność osobistą i "tykalność" dziecka, wiedząc że jest to działanie konieczne? Nawet wbrew jego woli? Nawet sprawiając mu ból? Nawet pozostawiając za sobą traumatyczne doświadczenia? Wiem, że nie mam wyjścia. A jednak sama nie chciałabym być traktowana w taki sposób. Mogę próbować tłumaczyć. Wtłaczać do głowy, że to dla jego dobra. Ale jednak naruszam tę przestrzeń osobistą. Działam siłą i z pozycji siły.
Potwór Młodszy z racji letnich wydarzeń okołoszpitalnych musi być poddawany codziennym skomplikowanym i bolesnym dla niego zabiegom. Wie o tym. Wie dlaczego, Często stara się zadziałać sam (pod naszą kontrolą), ale czasem wymaga interwencji rodzica. I zaczyna się dramat...
Krzyk.
Płacz.
Szarpanie.
Działamy na siłę, jeśli inaczej się nie da.
Dla jego dobra.
Ale kac moralny zostaje :(
1 komentarze
Większy kac byłby gdybyś odpuściła...
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie, że mnie odwiedziłeś i zdecydowałeś się zostawić komentarz - Twoje zainteresowanie dodaje mi skrzydeł :)